Opowiem Wam historię prosto z życia wziętą. Wszystko odbywało się około trzech lat temu. A było to tak.
Zawsze miałam problemy z nadwagą, oczywiście raz mniejsze raz większe, wiadomo, ale niestety pojawiały się zawsze. Dochodziło do tego, że ważyłam 20 kilo więcej, niżbym sobie tego życzyła. Co na to wpływało? Oczywiście zła dieta, mało ruchu, zła przemiana materii. Wszystko się ze sobą wiązało i problem stawał się coraz bardziej poważny. Niekiedy udawało mi się zrzucić parę kilo, ale nieodwracalny efekt jojo dawał mi się silnie we znaki. Bywało, że nie mogłam patrzeć na siebie w lustro, a to oczywiście powoduje depresję, smutek i ogólnie myśli się tylko o jednym: jakie to wszystko jest przygnębiające i że nic już z tym zrobić nie można.
Wszystkie środki reklamowane jako świetne na schudnięcie poczynając od herbatek fitness kończąc na środkach chemicznych przepisywanych przez lekarzy zdawały się na nic. Nawet jeśli był efekt to trwał on krótko, powiadam, efekt jojo był moją zmorą. Pewnie chcielibyście spytać, czy próbowałam uprawiać sporty? Odpowiem: próbowałam. Ale niestety na próbach się kończyło. Wszelkie joggingi kompletnie nie dla mnie, organizm kapitulował. Zapomnijcie o siłowniach. Na siłowni czułam się głupio, źle. Ludzie na mnie zerkali zastanawiając się pewnie, co ona tu robi? Zwiałam chyba po dwóch czy trzech wizytach. Ćwiczenia w domu kompletnie na nic się nie zdawały. I tak to wyglądało. Wpadałam w coraz większą depresję i już nie wiedziałam, gdzie szukać dla siebie ratunku.
Któregoś dnia zupełnie przypadkowo kliknęłam na link szkoła tańca Kraków. Nie było to zamierzone, to nie był spam, po prostu na jednej ze stron moja ręka sama jakby wiedziała co robi i kazała mi chyba na niego kliknąć bo nie znajduję innego wyjaśnienia. Weszłam i zaczęłam przeglądać ofertę. Czemu ja wcześniej nie wpadłam na to, żeby iść na kurs tańca Kraków? Sport nie, dieta nie… Ale gdy zaczęłam czytać, jak wspaniałe efekty daje ruszanie się na parkiecie, jak poprzez intensywną, cierpliwą pracę można zmienić swoją sylwetkę, ba, nie tylko sylwetkę, tu chodzi także o to, jak zmienia się samopoczucie… Nic dziwnego, poznaje się innych ludzi, tańczy przy muzyce, wspaniałe, prawda? Zdecydowałam wówczas: spróbuję! Już przecież nic mi nie zaszkodzi a może jedynie pomóc! Wydawałam tyle pieniędzy na całą tę chemię, herbatki, nie wiadomo co jeszcze, teraz też mogę wydać kilka groszy. Okazało się, że kursy tańca Kraków wcale nie są strasznie drogie, spokojnie mnie było na nie stać.
Słuchajcie, przez pół roku nie dość, że zrzuciłam naprawdę sporo zbędnego tłuszczyku to jeszcze dodatkowo poznałam świetnych ludzi, polubiłam siebie a oni mnie… Poprawiło się moje samopoczucie, wzrosła wiara we własne siły i możliwości. Polecam ten sposób każdemu, kto chce zmienić coś w swoim życiu, pozbyć się depresji i czarnych myśli!



